Strategiczny Przeglad Obronny na pmm

Widzisz archiwalną wersję tematu "Strategiczny Przeglad Obronny na pmm" z forum pl.misc.militaria


Strona 1 z 21, 2

Stalker - 3 Kwi 2006, 15:33

Proponuje taki troche luzniejszy watek  :-)
W ramach takiego SPO na pmm proponuje, zeby kazdy kto chce

powiedzmy za 5-10 lat?
Mozna popuscic wodze fantazji i nie kierowac sie rachunkiem ekonomicznym
czy politycznym (chyba ze ktos chce sie kierowac :-) , ale umowmy sie ze
chodzi o sprzet produkowany, albo chociaz "planowany" (czyli odpada
batalion rycerzy Jedi wyposazony w miecze swietlne).

MB moze kupic np. wszystko w Rosji i nazwac to "wariant rosyjski" :-)

Dla wstepnego uporzadkowania proponuje kategorie:

1. czolg
2. BWP
3. KTO
4. samobiezna 155-tka na gasienicach
5. samobiezna 155-tka na kolach
6. samobiezny zestaw przeciwlotniczy bliskiego zasiegu
7. samobiezny zestaw przeciwlotniczy sredniego/dalekiego zasiegu
itp. itd.

1. lekki smiglowiec wielozadaniowy
2. sredni smiglowiec wielozadaniowy
3. smiglowiec szturmowy

4. co jeszcze do F-16?

Oczywiscie jesli ktos ma inna wizje niech sie nie krepuje :-)

Pozdrowienia Stalker

P.S. Pracuje nad wariantem "europejskim" :-)

mic...@alpha.net.pl - 3 Kwi 2006, 16:30

Proponuje taki troche luzniejszy watek  :-)
W ramach takiego SPO na pmm proponuje, zeby kazdy kto chce

powiedzmy za 5-10 lat?
Mozna popuscic wodze fantazji i nie kierowac sie rachunkiem ekonomicznym
czy politycznym (chyba ze ktos chce sie kierowac :-) , ale umowmy sie ze
chodzi o sprzet produkowany, albo chociaz "planowany" (czyli odpada
batalion rycerzy Jedi wyposazony w miecze swietlne).


To nie jest proste.
Im ktos wiekszym laikiem tym latwiej mu sie cos takiego pisze.
:-)

Problem polega na tym, ze zadaniem naszych sil zbrojnych jest
obrona terytorium kraju, a takze interesow naszego kraju.
To jaka powinna byc nasza armia zalezy od tego jakie
przewidujemy zagrozenia dla naszego kraju.

A to jest piekielnie trudne, a to dla tego ze ( chwalic Boga ) w
naszym kawalku Europy panuje pokoj i zadnego przeciwnika w
tej chwili nie mamy.
Tak wiec (mimo ze wskazuje potencjalne mozliwosci konfliktow)
to jednak sklanialbym sie ku idei w mysl ktorej DZIS Polsce
potrzeba armii skladajacej sie z trzech sortow:

1) Komponentu przeznaczonego do interwencji zagranicznych.
Komponent powinien sie skladac z marynarki o zasiegu
globalnym, lotnictwa przystosowanego do przerzutu
w okreslony teatr dzialan, wojsk ladowych/desantowych,
przeznaczonych do prowadzenia dzialan typu konflikt
malej/sredniej intensywnosci - w dowolnym punkcie na globusie,
ze wsparciem wlasnego lotnictwa i marynarki.
Taki korpus marines, przenaczony zarowno do uprawiania polityki,
(nie tylko naszej - na przyklad polityki ONZtu czy UE czy USA,
jesli to nam sie akurat spodoba ) jak rowniez ( nie zapominajmy
o tym! ) do wypelniania zobowiazan wspolnej obrony
w ramach UE i NATO.

2) Komponentu przeznaczonego do prowadzenia wszelkich
dzialan charakterystycznych dla wojska w czasie pokoju na
terenie wlasnego kraju.
A wiec zaplecze logistyczne dla komponentu pierwszego,
dalej - marynarka baltycka, lotnictwo ratownicze, lotnictwo
dla VIPow, dyzurne lotnictwo pelniace zadania
Air Policing, Wojska Ochrony Pogranicza, sztab generalny,
wojska inzynieryjne, saperzy, chemicy - w ilosciach
wystarczajacych do reagowania na kleski zywiolowe,
Zandarmieria Wojskowa - jako wsparcie dla policji,
stacjonarna obrona plot, szkoly wojskowe, szpitale wojskowe,
instytuty techniki wojskowej, oraz calosc sil, wojsk i sluzb
potrzebnych do wspoldzialania z NATO - gdyby sie przyszlo
krajowi bronic w ukladzie sojuszniczym.

Tak wiec pierwszy komponent bylby Samodzielnym Wypadowym
Korpusem Marines i Marynarki - z zalozenia przeznaczonym
do sluzby za granica, a drugi z kolei bylby stacjonarnym
wojskiem KRAJOWYM, dostarczajac zreszta pierwszemu zaplecza
logistycznego, szkoleniowego, rezerw kadrowych itede.

Trzeci z kolei komponent powinna stanowic Obrona Terytorialna,
oparta o krotkie, obowiazkowe, wakacyjne szkolenie wojskowe
zdrowych ludzi po maturze.
Stanowilaby bardziej element wychowania obronnego narodu
(kosztowny), niz realna sile, a prowadzone by to bylo na
wypadek gdyby w przyszlosci okazalo sie ze stan pokoju
jednak nie trwa wiecznie.

I dopiero przy takich zalozeniech mozna mowic o zakupach sprzetu,
niekoniecznie tego samego, dla wszystkich trzech komponentow.

Pewno - Ktos inny bedzie mial inne zalozenia...
:-D

Michal

PAweł - 3 Kwi 2006, 19:33

(...)

1) Komponentu przeznaczonego do interwencji zagranicznych.
Komponent powinien sie skladac z marynarki o zasiegu
globalnym, lotnictwa przystosowanego do przerzutu
w okreslony teatr dzialan, wojsk ladowych/desantowych,
przeznaczonych do prowadzenia dzialan typu konflikt
malej/sredniej intensywnosci - w dowolnym punkcie na globusie,
ze wsparciem wlasnego lotnictwa i marynarki.


Jakie interesy moze miec Polska w przewidywalnej przyszłości, które
uzasadniałyby potężne koszty (czyli stałyby w rozsądnej proporcji do ceny)
tworzenia takiego komponentu??

Taki korpus marines, przenaczony zarowno do uprawiania polityki,
(nie tylko naszej - na przyklad polityki ONZtu czy UE czy USA,
jesli to nam sie akurat spodoba ) jak rowniez ( nie zapominajmy
o tym! ) do wypelniania zobowiazan wspolnej obrony
w ramach UE i NATO.


Jesli nie załozyłes istotnie nieograniczonych zasobów
finansowo-materiałowo-ludzkich (ale jesli tak, to wg mnie te rozwazania
staja się sztuką dla sztuki) , to czy w sytuacji 'krótkiej kołdry" nie
powinnismy zachowywac się tak jak zdecydowana wiekszość państw nie bedących
mocarstwami swiatowymi i nie rozpraszać naszych b.ograniczonych zasobów na
działania o 8-smym priorytecie ważności?
Ponadto zauważę tu, ze dość enigmatycznie sformułowane i zawsze podlegajace
narodowej interpretacji zobowiązania wynikające z udziału w NATO ograniczone
sa terytorialnie (np Irak im nie podlegałby), a pozostałe przez Ciebie
w/wymienione tym bardziej nie sa obowiazkowe, a więc podlegac winny analizie
korzyści. Tak więc wracamy do poczatkowego pytania..

Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił
zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic potencjalnemu
agresorowi pomysł agresji na Polskę, czyli innymi słowy, aby koszt takiej
imprezy był tak wysoki, ze korzyści z tej awantury nie równowazyłyby jej
ceny.
Wszystko inne nalezałoby co najwyżej rozważać, gdyby (w co wątpię) po
załatwieniu tego 1-szego zadania pozostałyby jeszcze wolne środki.
Dlatego zaskoczony jestem, że ten komponent, w istocie sił
tropikalno-awanturniczo-policyjnych wymieniłes na początku listy.



Robert Tomasik - 3 Kwi 2006, 19:37


Założenie 2 i 3 są oczywiście słuszne, więc nie będę z nimi
polemizował. Natomiast co do komponentu wyjazdowego, to ja  bym
proponował cokolwiek zbastować z tymi założeniami. Prawdopodobieństwo,
ze Polska nagle zapragnie samodzielnie "ustabilizować" jakieś
państewko na antypodach jest raczej znikome. Tak więc, biorąc pod
uwagę nasze możliwości, to jednak dał bym spokój z tym lotnictwem
gotowym działać w dowolnym punkcie globu. Fajno by by było, ale to
nierealne.

Odpuścił bym to założenie na rzecz po prostu dostosowania komponentu
do współpracy z siłami lotniczymi sojuszników. Nie wyobrażam sobie tak
naprawdę realizacji tego typu koncepcji bez lotniskowca. Pomijając już
kwestie finansowe - bo myślę, że musieli byśmy budżet MON z kilku lat
złożyć na taką jednostkę - to nie ma ona większego sensu. Komponent
wyjazdowy musi być tak pomyślany, by w razie potrzeby mógł bronić i
Polski. Jakoś zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić zastosowania dla
takiego lotniskowca na Bałtyku. Jedyną szansą była by dla niego
operacja "Worek 2".

Komponent zagraniczny powinien moim zdaniem dostać jakiś solidny okręt
bazę, z załóżmy lądowiskiem dla 2-3 śmigłowców wsparcia. W razie
konieczności taki okręt w asyście korwet mógł by próbować
ustabilizować jakąś "malutką wysepkę" samodzielnie, albo działać w
zespole sił sojuszniczych. A więc okręt z silną obroną przeciwlotniczą
i przeciwko moskitowym jednostkom npla z sensownym rozwiązaniem
ewentualnego transportu piechoty morskiej na brzeg - czyli załóżmy w
formie doku, czy to dla jakiś małych jednostek desantowych, czy to
transporterów pływających.

Maciek Antecki - 4 Kwi 2006, 02:44


| Proponuje taki troche luzniejszy watek  :-)
| W ramach takiego SPO na pmm proponuje, zeby kazdy kto chce

| powiedzmy za 5-10 lat?
| Mozna popuscic wodze fantazji i nie kierowac sie rachunkiem ekonomicznym
| czy politycznym (chyba ze ktos chce sie kierowac :-) , ale umowmy sie ze
| chodzi o sprzet produkowany, albo chociaz "planowany" (czyli odpada
| batalion rycerzy Jedi wyposazony w miecze swietlne).

To nie jest proste.
Im ktos wiekszym laikiem tym latwiej mu sie cos takiego pisze.
:-)

Problem polega na tym, ze zadaniem naszych sil zbrojnych jest
obrona terytorium kraju, a takze interesow naszego kraju.
To jaka powinna byc nasza armia zalezy od tego jakie
przewidujemy zagrozenia dla naszego kraju.

A to jest piekielnie trudne, a to dla tego ze ( chwalic Boga ) w
naszym kawalku Europy panuje pokoj i zadnego przeciwnika w
tej chwili nie mamy.
Tak wiec (mimo ze wskazuje potencjalne mozliwosci konfliktow)
to jednak sklanialbym sie ku idei w mysl ktorej DZIS Polsce
potrzeba armii skladajacej sie z trzech sortow:

1) Komponentu przeznaczonego do interwencji zagranicznych.
Komponent powinien sie skladac z marynarki o zasiegu
globalnym, lotnictwa przystosowanego do przerzutu
w okreslony teatr dzialan, wojsk ladowych/desantowych,
przeznaczonych do prowadzenia dzialan typu konflikt
malej/sredniej intensywnosci - w dowolnym punkcie na globusie,
ze wsparciem wlasnego lotnictwa i marynarki.
Taki korpus marines, przenaczony zarowno do uprawiania polityki,
(nie tylko naszej - na przyklad polityki ONZtu czy UE czy USA,
jesli to nam sie akurat spodoba ) jak rowniez ( nie zapominajmy
o tym! ) do wypelniania zobowiazan wspolnej obrony
w ramach UE i NATO.


Innymi słowy cała "armia czynna" ląduje jako komponent ekspedycyjny...
Problem w tym, że do pilnowania lotniska w Kabulu nie wyślesz przecież
czołgów, a z kolei do szturmu Kinszasy nie poślesz żandarmerii... Ergo
"nastawienie ekspedycyjne" o samej strukturze wojsk nie mówi dokładnie nic.

Z kolei współczesna marynarka wojenna to raczej droga rozrywka.
Niszczyciele typu 45 maja kosztować miliard funtów sztuka. W sumie
minimalna grupa "ekspedycyjna" zdolna do w miarę samodzielnych działań
to 2-4 oceaniczne eskortowce, desantowiec w rodzaju francuskiego
"Mistrala" i zaopatrzeniowiec. W sumie raczej jakieś 5 niż 4 miliardy
euro... Stać nas na to?

Lotnictwo z kolei wymaga poza własnymi tankowcami i AWACSami sztuk kilka
możliwości budowy przynajmniej jednego lotniska polowego zdolnego
przyjąć i obsłużyć cały ten sprzęt...

No i nie zapominaj, że poza tym wszystkim masz konkretne zobowiązania
wobec NATO wymagające wystawienia dość konkretnych jednostek...

Michal


Maciek Antecki

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 09:46

Problem w tym, że do pilnowania lotniska w Kabulu nie wyślesz przecież
czołgów, a z kolei do szturmu Kinszasy nie poślesz żandarmerii... Ergo
"nastawienie ekspedycyjne" o samej strukturze wojsk nie mówi dokładnie nic.


Masz racje. Z tym, ze mniej wiecej wiadomo, ze najbardziej uniwersalna
jest piechota zmechanizowana na kolowych BWP, bo mniej wiecej rowno
nadaje sie ( ktos napisze - nie nadaje sie, i tez bedzie mial racje)
do obu podanych przez Ciebie zastosowan.

Do Iraku posylalismy miedzy innymi normalny pelny batalion piechoty
zmechanizowanej, z tym ze zamiast bewupow dostali Honkery.

minimalna grupa "ekspedycyjna" zdolna do w miarę samodzielnych działań
to 2-4 oceaniczne eskortowce, desantowiec w rodzaju francuskiego
"Mistrala" i zaopatrzeniowiec.


2 OHPy - mamy.
Zaopatrzeniowca i desantowca - nie mamy.
Plany budowy batalionu piechoty morskiej w Polsce sa raczej wiazane
(tymczasowo) z flotylla naszych okretow desantowych klasy Lublin.

Tak, wiem, /poza Baltyk nie moga wyplynac/ , szkoda tylko ze nasza MW
o tym nie wie, i posyla je np na zimowe cwiczenia desantu w norweskie fiordy.

Lotnictwo z kolei wymaga poza własnymi tankowcami i AWACSami sztuk kilka
możliwości budowy przynajmniej jednego lotniska polowego zdolnego
przyjąć i obsłużyć cały ten sprzęt...


Nie stac nas na specjalizowane tankowce. Rozwiazaniem dla Polski jest tzw.
tankowiec-transportowiec, a wiec samolot transportowy z mozliwoscia
zainstalowania w komorze ladunkowej zbiornikow paliwowych i aparatury
do tankowania. Biedniejsze kraje takie cos stosuja (bogatsze wlasciwie tez...)

Na budowie lotnisk to sie malo znam, ale chyba nie masz na mysli wylewania
pasow startowych. Tak, chyba musielibysmy miec mobilne lotnisko.
Ostatnio wydzielilismy i wysylalismy na Litwe kontyngent samolotow z obsluga.
Miedzy innymi - zbierac doswiadczenia?

No i nie zapominaj, że poza tym wszystkim masz konkretne zobowiązania
wobec NATO wymagające wystawienia dość konkretnych jednostek...


To w druga strone bylo. Zapytano nas jakie mozemy na siebie wziac
zobowiazania, a nie narzucono nam je z gory. Inne jednostki do dyspozycji,
oznaczalyby inne zobowiazania i tyle.

Michal.

P.S - A co ty ciagle z tym - /stac nas na to/.
Nie, nie stac nas na wojsko w ogole, ale jesli mamy ambicje uprawiania
polityki zagranicznej to potrzebujemy miec czym grac.
Wspolczesnie oznacza to sily ekspedycyjne wraz ze zdolnoscia ich
przerzutu i utrzymania na dystansie calego globusa.
Nasze mniejsze lub wieksze mozliwosci obrony kraju przed napascia
sasiada nie za bardzo wplywaja na zdolnosc do prowadzenia polityki
zagranicznej.

Moze stac nas na przyklad na kontyngent typu dwa bataliony piechoty
morskiej na KBWP, okret desantowo-smiglowcowy przeznaczony do
transportowania i desantowania JEDNEGO z nich, (drugi do rotacji)
a takze do dzialan jako baza smiglowcow. Plus okret/statek
zaopatrzeniowy plus oba posiadane OHP. Plus ze dwa bataliony
spadochroniarzy czy tam lekkiej piechoty aeromobilnej.

No i jest jakis kontyngent.

Lotnistwo kontyngentu skladalo by sie z tych kilku smiglowcow.
(to testowalismy w Iraku) oraz kilku samolotow transportowych
(do transportu zaopatrzenia i ludzi w ramach rotacji).
Majac taki kontyngent, dwa bataliony, sredni i lekki, z mozliwoscia
rotacji obydwu, przeznaczony tylko i wylacznie do tego zeby go
bez szkody dla dzialania naszej armii w kazdej chwili wyslac,
mielibysmy jakis staly instrument polityki zagraniczenej.

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 10:52

Prawdopodobieństwo,
ze Polska nagle zapragnie samodzielnie "ustabilizować" jakies
panstewko


Niekoniecznie samodzielnie. Natomiastwspolnie z kilkoma
innymi krajami - jak najbardziej. Niemcy dla przykladu postanowili
wyslac kontyngent do Kongo na chwile.

Cos im odbilo? Nie, normalka, polityka zagraniczna.

W Iraku, wzielismy sie za dowodzenie mieszana dywizja wojsk.
Na balkanach, wzielismy sie za robote tez...
Co w tym dziwnego, ze nastepnym krokiem, po tym co robimy
od dziesiecioleci, tj wysylaniu parudziesiecioosobowych
grupek piechoty - byloby zorganizowanie wyprawy pod naszym
przewodnictwem?
Gruzja dla przykladu potrzebuje stabilizacji Osetii.
Mamy opinie narodu wciskajacego sie we wszystkie zapalne
punkty na globusie, w ramach kontyngentow ONZtu,
to moze pojdziemy dalej?

Smieszne?
To powiem taki kawal:

Polska bedzie okupowac Irak, nasza strefa okupacyjna obejmie
Irak srodkowy. Wyslemy brygade wojska, kontyngent smiglowcow,
i pare okretow.  Obejmiemy dowodzenie dywizja w sklad ktorej
wchodzic beda i nam podlegac brygady Hiszpanska i Ukrainska.
Na czas szturmu miasta, naszemu generalowi podporzadkowany
zostanie ciezki batalion amerykanskich marines. Premier Buzek
bedzie waznym urzednikiem okupacyjnego rzadu Iraku...

Dobry dowcip? Ktos sie nie smieje? Czemu?

Michal

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 11:32

Jakie interesy moze miec Polska w przewidywalnej przyszłości, które
uzasadniałyby potężne koszty (czyli stałyby w rozsądnej proporcji do ceny)
tworzenia takiego komponentu??


Interesy polegajace na wywalczaniu sobie pozycji w ramach UE.

Wystawienie w gotowosci znaczacego kontyngentu wojskowego i
wykazanie swoistego wigoru - gotowosci do wpychania tychze wojsk w
ramach swoich lub cudzych interesow - jest jednym z elementow
budowania sobie pozycji w tym stadzie gryzacych sie psow
jakie stanowia kraje UE.
:-)

Polecam dokument znany jako Venusberg Report albo
A European Defence Strategy
Bardzo ciekawe

Jesli nie załozyłes istotnie nieograniczonych zasobów
finansowo-materiałowo-ludzkich (ale jesli tak, to wg mnie te rozwazania
staja się sztuką dla sztuki) , to czy w sytuacji 'krótkiej kołdry" nie
powinnismy zachowywac się tak jak zdecydowana wiekszość państw nie bedących
mocarstwami swiatowymi i nie rozpraszać naszych b.ograniczonych zasobów na
działania o 8-smym priorytecie ważności?


Armia ktora przez dwadziescia lat nie prowadzila wojny - nie nadaje sie do niczego.
Bylem, jestem i bede przeciwnikiem interwencji Polski w Iraku, ale nie da sie
zaprzeczyc ze dala nam ona okazje do niepowtarzalnego szkolenia.

Ja na prawde polecam ten Venusberg Report.

Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił
zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic potencjalnemu
agresorowi pomysł agresji na Polskę, czyli innymi słowy, aby koszt takiej
imprezy był tak wysoki, ze korzyści z tej awantury nie równowazyłyby jej
ceny.
Wszystko inne nalezałoby co najwyżej rozważać, gdyby (w co wątpię) po
załatwieniu tego 1-szego zadania pozostałyby jeszcze wolne środki.


Zgoda!

Pytanie - jak to zrobic. Wbrew pozorom wydzielenie kontyngentu zdolnego
do dzialan zagranicznych plus krotkie szkolenia pomaturalne dla
wszystkich - moga byc takim sposobem.

Bo mamy wysoce przeszkolone kadry z jednej strony, oraz wstepnie
przeszkolone spoleczenstwo - z drugiej strony.

No, bo na dobra sprawe zakupy _sprzetu_ najlepiej zorganizowac tuz przed
wybuchem wojny, wtedy jest najnowoczesniejszy, prawda?

No, to jak - zapowiada sie wojna? Nie? To moze nie kupowac dzis,
tylko za dziesiec lat? Albo za dwadziescia - bo wojna bedzie za trzydziesci?

Teraz sedno:

Pompowanie ogromnych srodkow w podtrzymywanie gotowosci bojowej calego
kraju, poprzez szkolenie duzej ilosci ludzi i ciagle wymiany sprzetu na
nowoczesny, ma sens tylko kiedy wojna z sasiadem sie zbliza, lub
wiemy ze jest wysoce prawdopodobna.

Takiej perspektywy dzis nie mamy.

Kiedy wojny nie ma na horyzoncie, to moze lepiej przejsc na wolniejsze obroty
z rotacjami sprzetu i szkoleniem obronnym spoleczenstwa, ale utrzymywac za
to ostro szkolona i aktywnie dzialajaca kadre, z niewielkimi ilosciami
nowoczesnego sprzetu?

Trudno ocenic.
:-)

(Tak, wiem, w tym watku pisze cos innego niz zwykle. Chodzi mi o to
ze jest wiele pogladow na kwestie obronnosci, dzisiaj mam fantazje
bronic takiego wlasnie)
;-)

Michal

peb...@poczta.onet.pl - 4 Kwi 2006, 11:57

Michal


(...) plus krotkie szkolenia pomaturalne dla
wszystkich (...)


Choś też jestem przekonany o konieczności posiadania szerokich rezerw, to  
Twoja bezkrytyczna ocena dwumiesięcznego szkolenia zalatuje mi amatorszczyzną.

Spójrz na amerykańską rezerwę lub NG. Ludzie z tych jednostek są w bardzo wielu
jednostkach i specjalnościach pełnowartościowymi żołnierzami, np w Iraku
(ogółem stanowią ok. 40 % wszystkich wojskowych, w niektórych bazach udział
sięga 60 %).
Oni też zaczynają zwykle służbę od skoszarowanego 2-miesięcznego szkolenia, ale
szkolenie unitarne to zdecydowanie za mało. Potem NG każdego miesiąca mają
jeden weekend wojska, a dodatkowo w każdym roku dwa tygodnie. I trudno spotkać
w Iraku zmobilizowanego gwardzistę lub rezerwistę, który miałby mniej niż 2
lata służby. Czyli łącznie około 120 dni intensywnego, dobrze zorganizowanego,
najpierw unitarnego, potem już specjalistycznego treningu. Plus superintensywny
kilkutygodniowy trening po mobilizacji, a przed wyjazdem w rejon konfliktu. W
dwa miesiące niewiele zrobisz z maturzysty.

pbp

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 14:09

Choś też jestem przekonany o konieczności posiadania szerokich rezerw, to
Twoja bezkrytyczna ocena dwumiesięcznego szkolenia zalatuje mi amatorszczyzną.


Dobra.
Ile trwa podstawowy trening w USArmy?

Oni też zaczynają zwykle służbę od skoszarowanego 2-miesięcznego szkolenia,


No, wlasnie.

ale szkolenie unitarne to zdecydowanie za mało. Potem NG każdego miesiąca mają
jeden weekend wojska, a dodatkowo w każdym roku dwa tygodnie.


Ja to rozumiem. Ale dzieki temu Stany sa w stanie niemal od reki wyslac ich do
takiego Iraku. Dwumiesieczne pomaturalne szkolenie w Polsce mialoby znacznie
skromniejsze zalozenie - przygotowanie polproduktu, a nie gotowego zolnierza.

Plus superintensywny  
kilkutygodniowy trening po mobilizacji, a przed wyjazdem w rejon konfliktu.


No widzisz, wlasciwie sie zgadzamy. Zolnierz szkolony i podtrzymywany w
tym wyszkoleniu w sposob GN USA, jest w stanie niemal od reki pojechac do
Iraku, na Grenlandie, Kamczatke, Sahare czy do Kongo, po zaledwie
kilkutygodniowym doszkalaniu zaleznym od przewidywanej misji.

Ma to sens, bo Stany MAJA DLA NICH CZOLGI.
:-)

Pomaturalne szkolenie w Polsce nie mialoby na celu utrzymywania
wielomilionowej w pelni gotowej rezerwy, przygotowanej do wyslania w odlegly
rejon konfliktu - boz nawet sprzetu dla niej nie mamy!

To ma byc tworzenie polproduktu a nie zolnierza. Tak, kosztowne.

Michal

Antey - 4 Kwi 2006, 15:23

Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił
zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic potencjalnemu
agresorowi pomysł agresji na Polskę


Dla F-16 kupić tankowce, AWACSy i dużo, dużo JASSMów.

Pozdrawiam, Antey

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 16:50

Dla F-16 kupić tankowce, AWACSy i dużo, dużo JASSMów.


Nie na tym polega problem ze te rakiety sa po 400 tys. dolarow
za sztuke, ale na tym ze ich zasieg to 200 mil morskich,
czyli powyzej 300km, wobec czego nikt nam takiej rakiety
NIE SPRZEDA.

Jedno z (przestrzeganych!) porozumien miedzy Rosja, Stanami,
i kimstamjeszcze, mowi o tym, ze wszyscy liczacy sie handlaze
rakietami na globusie - musza podpisac autoryzacje pod
kazda transakcja dotyczaca rakiet o zasiegu powyzej 300 km.
/\O/\

Rownie dobrze mozesz sobie zaproponowac kupno glowicy
jadrowej.

Ale zgadzam sie ze Polska powinna miec amunicje duzego zasiegu,
to silny argument polityczny. Moze powinnismy sie nad
opracowaniem takiej amunicji skoncentrowac. Samoloty, radary,
pepance, czolgi - to mozemy kupic. Rakiete duzego zasiegu
musimy sobie skonstruowac. Da sie? Pewno sie da...

Michal

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 17:03

dużo, dużo JASSMów.


Po co?

Zakladajac ze prawdopodobienstwo powrotu samolotu z misji
to 70%, zakladajac ze w momencie wybuchu wojny miec
bedziemy sprawne 40 z naszych 48 F-16, zakladajac
ze mozna podwiesic pod samolot dwie rakiety i ze lotnictwo
bedzie dzialac w trybie trzech wylotow dobowo, wylacznie
strzelajac JASSMy, to potrzeba nam:

Pierwsza doba:
Pierwszy wylot: 80 rakiet, drugi - 56, trzeci - 40.
Druga doba:
Pierwszy wylot: 28 rakiet, drugi - 20 rakiet, trzeci - 14
Trzecia doba:
Pierwszy wylot: 10 rakiet, drugi - 6 rakiet, trzeci - 4
Po trzech dobach pozostaje nam dwa F-16, zuzylismy 258 rakiet.

Wcale nie tak duzo duzo..
/\O/\

Michal

REMOV - 4 Kwi 2006, 17:33


wchodzic beda i nam podlegac brygady Hiszpanska i Ukrainska.


    Małą literą. Ta anglosaska maniera zapisu przymiotników wielką literą
oznaczającą nazwy narodowości zaraza strasznie się szerzy. Szanujmy nieco
nasz własny, rodzimy język.

Premier Buzek bedzie waznym urzednikiem okupacyjnego
rzadu Iraku...


    Nie wiem, czy to nie Twoja celowa pomyłka, ale jeżeli tak nie jest to
nie Buzek, a Belka i nie premier, a były minister. Premierem to on został
_po_ Iraku, a nie przed, wówczas nikt tego nie przypuszał.

    REMOV

mic...@alpha.net.pl - 4 Kwi 2006, 17:44

Małą literą.
(...)
nie Buzek, a Belka


Dobrze, masz racje.
A cos na temat?
;-)

PAweł - 4 Kwi 2006, 19:52

| Jakie interesy moze miec Polska w przewidywalnej przyszłości, które
| uzasadniałyby potężne koszty (czyli stałyby w rozsądnej proporcji do
ceny)
| tworzenia takiego komponentu??

Interesy polegajace na wywalczaniu sobie pozycji w ramach UE.


Jestem zdania , że zdolność posiadanie komponentu wojskowego do działań
interwencyjnych (skrótowo) ma marginalne znaczenie, jesli chodzi o pozycję w
UE.

Dowód: np. Niemcy w zasadzie takiego wyspecjalizowanego komponentu nie mają,
przynajmniej w porównaniu z Francją, czy Wlk. Brytanią. jednakże ich pozycja
w UE, w porównaniu z tymi krajami jest, jesli nie dominujaca, to co najmniej
równorzędna.

(..)
Armia ktora przez dwadziescia lat nie prowadzila wojny - nie nadaje sie do
niczego.
Bylem, jestem i bede przeciwnikiem interwencji Polski w Iraku, ale nie da
sie
zaprzeczyc ze dala nam ona okazje do niepowtarzalnego szkolenia.


Armia np. szwajcarska i szwedzka nie prowadziły znaczących działań
wojskowych od czasu Napoleona. Nie miałbym odwagi twierdzić, że nie nadają
się one do niczego!



(..)| Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił

| zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic
potencjalnemu
| agresorowi pomysł agresji na Polskę, czyli innymi słowy, aby koszt takiej
| imprezy był tak wysoki, ze korzyści z tej awantury nie równowazyłyby jej
| ceny.
| Wszystko inne nalezałoby co najwyżej rozważać, gdyby (w co wątpię) po
| załatwieniu tego 1-szego zadania pozostałyby jeszcze wolne środki.

Zgoda!

Pytanie - jak to zrobic. Wbrew pozorom wydzielenie kontyngentu zdolnego
do dzialan zagranicznych plus krotkie szkolenia pomaturalne dla
wszystkich - moga byc takim sposobem.


Oczywiście może być, ale nieefektywnycm, a przede wszystkim niepotrzebnie
kosztownym ponad miarę (chodzi oczywiście o ten komponent, a nie powszechne
szkolenie, które absolutnie w naszej sytuacji jest b. wskazane)

Bo mamy wysoce przeszkolone kadry z jednej strony, oraz wstepnie
przeszkolone spoleczenstwo - z drugiej strony.


Oraz zużyte niepotrzebnie środki (b. duze) na wyposażenie sprzętu i kadr  w
zdolności, które potrzebne sa np. działaniach pacyfikacyjnych w tropiku, a w
działaniach podstawowych, tj. odpieranie agresji w domu, zupełnie
nieprzydatne, a w każdym razie zbyteczne.

No, bo na dobra sprawe zakupy _sprzetu_ najlepiej zorganizowac tuz przed
wybuchem wojny, wtedy jest najnowoczesniejszy, prawda?

No, to jak - zapowiada sie wojna? Nie? To moze nie kupowac dzis,
tylko za dziesiec lat? Albo za dwadziescia - bo wojna bedzie za
trzydziesci?


Domyslam się, że pośrednio nawiązujesz do moich wypowiedzi dot. zakupu F16
versus np. F35.;- cóż, znów masz rację w sytuacji niegraniczonych środków.
Jeśli jednakże mamy je okreslone, to zgodzisz, się, ze aktualna i
przewidywalna sytuację polityczną i prawdopodobne zagrożenia trzeba jednak
brać pod uwagę w polityce zakupów i harmononogramie modernizacji. Nie ma
bowiem i nigdy nie było armii, która miałaby cały czas sprzęt
najnowoczesniejszy z możliwych

Teraz sedno:

Pompowanie ogromnych srodkow w podtrzymywanie gotowosci bojowej calego
kraju, poprzez szkolenie duzej ilosci ludzi i ciagle wymiany sprzetu na
nowoczesny, ma sens tylko kiedy wojna z sasiadem sie zbliza, lub
wiemy ze jest wysoce prawdopodobna.

Takiej perspektywy dzis nie mamy.

Kiedy wojny nie ma na horyzoncie, to moze lepiej przejsc na wolniejsze
obroty
z rotacjami sprzetu i szkoleniem obronnym spoleczenstwa, ale utrzymywac za
to ostro szkolona i aktywnie dzialajaca kadre, z niewielkimi ilosciami
nowoczesnego sprzetu?

Trudno ocenic.
:-)


No okazuje się, ze mamy jednak podobne poglady.
Też jestem zdania, że akurat teraz nic nas nie zmuszało do zakupu drogiego
F-16, który jest  dobry obecnie, ale nie ma duzego potencjału
modernizacyjnego i po relatywnie  krótkim okresie stanie się już
przestarzały, a w każdym razie przez większy okres swojej słuzby nie będzie
dotrzymywac kroku sprzętowi naszych głównych sasiadów.



--
Pozdr
P

PAweł - 4 Kwi 2006, 20:06

| Wg mnie absolutnym priorytetem winno byc takie ustawienie naszych sił
| zbrojnych (organizacyjnie, kadrowo i sprzętowo), aby obrzydzic
potencjalnemu
| agresorowi pomysł agresji na Polskę

Dla F-16 kupić tankowce, AWACSy i dużo, dużo JASSMów.


A Ty swoje, czyli w domysle zwyczajowa filipika przeciwko wojnie
obronnej;-),.
Zrozum w koncu,-  ja tez wolałbym byc młody, piekny, i bogaty. Ale niestety
wiem, ze przynajmniej z części tych marzeń musiałem zrezygnować i muszę
działać z tym tylko , co mi z tego zostało:-)

Tak samo i z naszą polityką obronna,- gdybyśmy mieli zasoby finansowe,
ludzkie, gospodarcze itp np. Japonii to byc może też zastanawiałbym się, czy
nie stworzyć strategicznych sił jądrowych, potęznego lotnictwa , armii,
systemu OPL itp i ustawiac nasza strategię w kierunku zadawania potężnych
uderzeń wyprzedzających na terytorium potencjalnego przeciwnika.
Ale niestety rzeczywistość jest inna i nie ma realnych możliwości stworzenia
armii zdolnej do zadawania decydujących uderzeń rozbijających siły np.
rosyjskie czy niemieckie na ich terytorium (he,he nasze zagony pancerne po
Wiaźmą:-)
Bo choćbyśmy się zsikali, to w razie gotowości rosyjskiej czy niemieckiej (a
kto wie czy i nie białoruskiej) do zaatakowania naszego terytorium po prostu
nie bedziemy w stanie efektywnie przenieść wojny na  terytorium agresora.
A więc, zdając sobie sprawę z kosztów, strat i niedogodności takiego
rozwiązania po prostu musimy przygotowywać się do maksymalnie efektywnej
wojny obronnej toczonej niestety na terytorium naszego kraju. I winniśmy tak
ustawic nasza politykę obronna, aby przeciwnik stał przed perspektywa
poniesienia nieopłacalnie wysokiej ceny za agresję.

PAweł - 4 Kwi 2006, 20:10

| Prawdopodobieństwo,
| ze Polska nagle zapragnie samodzielnie "ustabilizować" jakies
| panstewko

Niekoniecznie samodzielnie. Natomiastwspolnie z kilkoma
innymi krajami - jak najbardziej. Niemcy dla przykladu postanowili
wyslac kontyngent do Kongo na chwile.

Cos im odbilo? Nie, normalka, polityka zagraniczna.

W Iraku, wzielismy sie za dowodzenie mieszana dywizja wojsk.
Na balkanach, wzielismy sie za robote tez...
Co w tym dziwnego, ze nastepnym krokiem, po tym co robimy
od dziesiecioleci, tj wysylaniu parudziesiecioosobowych
grupek piechoty - byloby zorganizowanie wyprawy pod naszym
przewodnictwem?
Gruzja dla przykladu potrzebuje stabilizacji Osetii.
Mamy opinie narodu wciskajacego sie we wszystkie zapalne
punkty na globusie, w ramach kontyngentow ONZtu,
to moze pojdziemy dalej?

Smieszne?
To powiem taki kawal:

Polska bedzie okupowac Irak, nasza strefa okupacyjna obejmie
Irak srodkowy. Wyslemy brygade wojska, kontyngent smiglowcow,
i pare okretow.  Obejmiemy dowodzenie dywizja w sklad ktorej
wchodzic beda i nam podlegac brygady Hiszpanska i Ukrainska.
Na czas szturmu miasta, naszemu generalowi podporzadkowany
zostanie ciezki batalion amerykanskich marines. Premier Buzek
bedzie waznym urzednikiem okupacyjnego rzadu Iraku...

Dobry dowcip? Ktos sie nie smieje? Czemu?


Wytężyłem się i w to wszystko uwierzyłem, ale..
Pozostają wciąż zasadnicze pytanią; po co i czy skórka warta wyprawki??

PAweł - 4 Kwi 2006, 20:19

(...)

P.S - A co ty ciagle z tym - /stac nas na to/.
Nie, nie stac nas na wojsko w ogole, ale jesli mamy ambicje uprawiania
polityki zagranicznej to potrzebujemy miec czym grac.
Wspolczesnie oznacza to sily ekspedycyjne wraz ze zdolnoscia ich
przerzutu i utrzymania na dystansie calego globusa.


Guzik prawda.

Jakie cele naszej polityki zagranicznej uzasadniały wysłanie naszych
żołnierzy do Iraku??
Enigmatyczne "braterstwo broni" z Amerykanami, które w zaden praktyczny
sposób nie może sie zmaterializować?
Bo poza tym nie widać ani lukratywnych interesów naftowych, ani kontraktów
istotnych dla naszych firm, ani traktatu sojuszniczego z USA, gwarantującego
jednoznacznie zabezpieczenie naszego bezpieczeństwa.
Z konkretów wiemy za to o umożeniu przez nas potwierdzonych przez poprzedni
reżim naszych wierzytelności w Iraku w wysokości ok 850 mln $, zużytego
sprzętu i kosztów kontyngentu (bo Amerykanie wcale wszystkiego nie
finansują).
No i nawet kwach tego mitycznego sekretarza nie dostał;-))

Antey - 5 Kwi 2006, 03:26

czyli powyzej 300km, wobec czego nikt nam takiej rakiety
NIE SPRZEDA.


Jakim prawem brytyjczycy nabyli Tomahawki ?

Ale zgadzam sie ze Polska powinna miec amunicje duzego zasiegu,
to silny argument polityczny.


I militarny. Demolka na terytorium przeciwnika.

Pozdrawiam, Antey

Antey - 5 Kwi 2006, 03:28

Po trzech dobach pozostaje nam dwa F-16, zuzylismy 258 rakiet.


Lepsze niż 2 F-16 po 4 dobach, które zużyły tylko AMRAAMy.

Wcale nie tak duzo duzo..


Pierwsza noc Pustynnej Burzy. 100 obiektów - mostów, elektrowni
itp - wyłączonych z pracy. Może jakieś ministerstwo...

Pozdrawiam, Antey

Antey - 5 Kwi 2006, 03:30

Ale niestety rzeczywistość jest inna i nie ma realnych możliwości stworzenia
armii zdolnej do zadawania decydujących uderzeń rozbijających siły np.
rosyjskie czy niemieckie na ich terytorium


To też nie zagony chcę rozbijać, tylko żywotną infrastrukturę
państwa-agresora. Przecież wojna to nie gonitwy rycerskie, i czołg
przeciw czołgowi w samo południe...

do zaatakowania naszego terytorium po prostu
nie bedziemy w stanie efektywnie przenieść wojny na  terytorium agresora.


Opierając się na Obronie Terytorialnej, z pewnością nie.

wojny obronnej toczonej niestety na terytorium naszego kraju.


Na drzewo.

ustawic nasza politykę obronna, aby przeciwnik stał przed perspektywa
poniesienia nieopłacalnie wysokiej ceny za agresję.


Pozdrawiam, Antey

Aga Bej - 5 Kwi 2006, 04:56

| Ale niestety rzeczywistość jest inna i nie ma realnych możliwości
stworzenia
| armii zdolnej do zadawania decydujących uderzeń rozbijających siły np.
| rosyjskie czy niemieckie na ich terytorium

To też nie zagony chcę rozbijać, tylko żywotną infrastrukturę
państwa-agresora. Przecież wojna to nie gonitwy rycerskie, i czołg
przeciw czołgowi w samo południe...


Antey daj spokój. Ten facet dalej myśli że trwa druga wojna swiatowa z
milionami żołnierzy i tysiącami dział, czołgów i samalotów gdzie aby zburzyc
jakis obiekt na zapleczy przeciwnika najczęściej trzeba było użyć wielkiej
armady lotniczej i zrównać ziemią połowe miasta  w ktorym ów obiekt się
znajdował. Pozwólmy mu tkwić w szczęsliwych czasach gdzie jedno państwo
produkowało wszystko od sznurka po czołg i nie niepokujmy go wiecej w jego
wizjach :)

Maciek Antecki - 5 Kwi 2006, 05:37


| Problem w tym, że do pilnowania lotniska w Kabulu nie wyślesz przecież
| czołgów, a z kolei do szturmu Kinszasy nie poślesz żandarmerii... Ergo
| "nastawienie ekspedycyjne" o samej strukturze wojsk nie mówi dokładnie nic.

Masz racje. Z tym, ze mniej wiecej wiadomo, ze najbardziej uniwersalna
jest piechota zmechanizowana na kolowych BWP, bo mniej wiecej rowno
nadaje sie ( ktos napisze - nie nadaje sie, i tez bedzie mial racje)
do obu podanych przez Ciebie zastosowan.

Do Iraku posylalismy miedzy innymi normalny pelny batalion piechoty
zmechanizowanej, z tym ze zamiast bewupow dostali Honkery.

| minimalna grupa "ekspedycyjna" zdolna do w miarę samodzielnych działań
| to 2-4 oceaniczne eskortowce, desantowiec w rodzaju francuskiego
| "Mistrala" i zaopatrzeniowiec.

2 OHPy - mamy.
Zaopatrzeniowca i desantowca - nie mamy.
Plany budowy batalionu piechoty morskiej w Polsce sa raczej wiazane
(tymczasowo) z flotylla naszych okretow desantowych klasy Lublin.

Tak, wiem, /poza Baltyk nie moga wyplynac/ , szkoda tylko ze nasza MW
o tym nie wie, i posyla je np na zimowe cwiczenia desantu w norweskie fiordy.


Cóż, rozumiem że chcesz zredukować armię do 1 batalionu lekkiej piechoty
a resztę przerobić na modłę dawnego OC - wojsko do kopania rowów i
układania worków z piaskiem na czas powodzi... Sorry, ale ustabilizowaie
takimi siłami nawet księstwa Monako może być problematyczne, że o
większym imperium w rodzaju Togo nie wspomnę...

| Lotnictwo z kolei wymaga poza własnymi tankowcami i AWACSami sztuk kilka
| możliwości budowy przynajmniej jednego lotniska polowego zdolnego
| przyjąć i obsłużyć cały ten sprzęt...

Nie stac nas na specjalizowane tankowce. Rozwiazaniem dla Polski jest tzw.
tankowiec-transportowiec, a wiec samolot transportowy z mozliwoscia
zainstalowania w komorze ladunkowej zbiornikow paliwowych i aparatury
do tankowania. Biedniejsze kraje takie cos stosuja (bogatsze wlasciwie tez...)

Na budowie lotnisk to sie malo znam, ale chyba nie masz na mysli wylewania
pasow startowych. Tak, chyba musielibysmy miec mobilne lotnisko.
Ostatnio wydzielilismy i wysylalismy na Litwe kontyngent samolotow z obsluga.
Miedzy innymi - zbierac doswiadczenia?


Na Litwie działamy w oparciu o gotową bazę z pełną infrastrukturą. W
Togo będziesz miał najwyżej dziurawy pas startowy i wybebeszoną wieżę
kontrolną... A jak długo trwało przygotowanie Krzesin do przyjęcia F 16?

| No i nie zapominaj, że poza tym wszystkim masz konkretne zobowiązania
| wobec NATO wymagające wystawienia dość konkretnych jednostek...

To w druga strone bylo. Zapytano nas jakie mozemy na siebie wziac
zobowiazania, a nie narzucono nam je z gory. Inne jednostki do dyspozycji,
oznaczalyby inne zobowiazania i tyle.

Michal.

P.S - A co ty ciagle z tym - /stac nas na to/.
Nie, nie stac nas na wojsko w ogole, ale jesli mamy ambicje uprawiania
polityki zagranicznej to potrzebujemy miec czym grac.


Jak na razie snujesz radosne dywagacje na temat, że "sie przyda" i "sie
musi". Problem w tym, że "sie" nie mieszka w Polsce. Tu raczej nikt nie
wyłoży z dnia na dzień kilku miliardów rocznie (w horyzoncie 10-letnim,
bo taki jest zasięg czasowy SPO) na zbrojenia będące narzędziem
polityki, jakiej nikt w Polsce nie prowadzi i prowadzić nie ma zamiaru.

Maciek Antecki

Saiko Kila - 5 Kwi 2006, 07:22


*Antey*, która zaskrzeczała:

| NIE SPRZEDA.
Jakim prawem brytyjczycy nabyli Tomahawki ?


Też jestem ciekaw, jakie porozumienie zakazuje takich transakcji, skoro
rządy kupują sobie takie rakiety jak chcą.

PAweł - 5 Kwi 2006, 08:58



(...)

nie niepokujmy go wiecej w jego

wizjach :)

--


Istotnie, uprasza się mnie nie niepokoic delirycznymi wizjami, w których
potężnym, nieodpartym uderzeniem naszych najnowoczesniejszych przez
najbliższe co najmniej 30 lat na świecie;-)  48 szt F-16 zadajemy Federacji
Rosyjskiej lub Niemcom druzgoczący cios na ich terytorium, niedopuszczającym
w ten sposób do zaatakowania naszego terytorium (gdy oni taki zamiar
powezmą) i wygrywamy w ten sposób wojne prewencyjną:-)))

mic...@alpha.net.pl - 5 Kwi 2006, 10:11

| NIE SPRZEDA    
| Jakim prawem brytyjczycy nabyli Tomahawki ?


Wyrobili se papiery.

Też jestem ciekaw, jakie porozumienie zakazuje takich transakcji


Pogooglac.
Haslo kluczowe to MTCR.

Ustanowiony w 1987r. Reizm Kontrolny Technologii Rakietowych
(MTCR) jest pozrozumieniem 32 pastw, którego celem
jest ograniczenie rozprzestrzeniania rakiet oraz technologii
rakietowych.

Rakiet o zasiegu powyzej 300 km nie sprzedaje sie ot tak.

Z tego powodu np Rosja oferuje eksportowe wersje rakiety Jachont
o zasiegu przykreconym do 300 km, bo daje sie je sprzedawac
bez specjalnych ograniczen, a na normalnego Jachonta juz
trzeba sobie wyrabiac... /pozwolenie na bron/.
;-)

Albo musielibysmy zabiegac o to coby nam sprzedano, pytajac
sie o zgode calej masy panstw, albo musielibysmy szukac
rakiet o zasiegu do 300km, ktore w kategoriach
strategii i wojen sa uznawane za odpowiednik wiatrowki o
energii ponizej 17 juli.
Co tez jest do zrobienia, sa warianty eksportowe...

Michal

mic...@alpha.net.pl - 5 Kwi 2006, 10:23

Jakie cele naszej polityki zagranicznej uzasadniały wysłanie naszych
żołnierzy do Iraku??


Ale ja ta konkretnie akcje uwazam za blad !

Zalozenie ze potrzebujemy wojska ekspedycyjnego do celow pomocy
w uprawianiu polityki BYNAJMNIEJ nie oznacza automatycznie ze
potrzebujemy pomagac Ameryce w Iraku.

:-)

Michal

Antoni ein Woźniak - 5 Kwi 2006, 10:29

Nudny wariant, bliski realiom. L. 2010-2015

Dla wstepnego uporzadkowania proponuje kategorie:

1. czolg


ok. 250 Leopardow, polowa doprowadzona do wariantu A5/6 (2 brygady+jednostki
szkolne)
233 Twarde zmodernizowane do wariantu malezyjskiego

2. BWP


ok. 800 BWP-ow, polowa doprowadzona do stand Pumy, reszta zmodernizowana do
prostszego, tanszego wariantu.

3. KTO


690 AMV + 300 Rysiow w kilkunastu wariantach (glownie nosicieli osprzetu i
wozow specjalistycznych)
Zbiki (150) doprowadzone do jednego wariantu, z nowoczesnymi srodkami
lacznosci i rozpoznania (tu wiekszosc z systemami optronicznymi, 1/4 - 1/5
dodatkowo z radiolokacja)

4. samobiezna 155-tka na gasienicach


po sp Chrobrym - M109 w ograniczonej liczbie (do ciezkich brygad - 50-60
systemow?)

5. samobiezna 155-tka na kolach


155mm Zuzanna - czyli przerobione Danki (tyle ile jest, starczy)

Dodatkowo zakup / licencja na 155mm system holowany wysokiej mobilnosci
(M777 etc)
ok 200 dzial dla lekkich jednostek szybkiej reakcji

Dodatkowo systemy art. rakietowej
ok. 200 zmodernizowanych Gradow na polskich podwoziach, kilkanascie wyrzutni
MLRS (darowizna, lub tani krajowy wariant tego systemu na jakims
czteroosiowym podwoziu ciezarowym)

6. samobiezny zestaw przeciwlotniczy bliskiego zasiegu


Loara art/rak (docelowo kilkadziesiat) plus montowany na roznych platformach
Grom (kilkaset) Biala/mod.Osa jako sprzet przejsciowy, przed przejeciem
Loary (rezygnacja z wariantu rakietowego - doposazenie wozu w zmodyfikowane
Gromy)

7. samobiezny zestaw przeciwlotniczy sredniego/dalekiego zasiegu
itp. itd.


Modernizacja zestawu Kub - Amraamy w wariancie ER (60 wyrzutni). Brak
srodkow na zakup nowego systemu tego typu.

1. lekki smiglowiec wielozadaniowy
2. sredni smiglowiec wielozadaniowy
3. smiglowiec szturmowy


SW-4 (40)
W-3 w wariacie Gluszec (40) plus EH-101 (20) optymistycznie, CH-46/47/53
pesymistycznie
A-129 Mangusta w najnowszym wariancie (20-30) lub
AH-1W (z demobilu USM) 20-30

4. co jeszcze do F-16?


Nic stricte bojowego. Utrzymanie ok.20 Migow 29 jeszcze przez ladnych pare
lat 2-giej dekady. Redukcja lotnictwa do 5 eskadr bojowych, w tym dwoch o
niepelnym ukompletowaniu (misje AP - na migach)

Do tego dochodzi (5) maszyna treningowa, zaawansowanego treningu / lekka
bojowa

ok. 40 Orlikow
20 TS-11F (proponowany mod pod eFa Iskry)
20 L-159B lub mieszana jednostka szkolno-bojowa z 10 L-159A i 10 L-159B

Lotnictwo transportowe:
5 C-130 bez widokow na szybki zakup nowych maszyn tej klasy (przeprowadzona
dodatkowa modernizacja/remont celem przedluzenia sluzby w PSP)
8 C-295M
12-18 M28 w tym czesc nowych, w wariancie z powiekszonym kadlubem i nowymi
silnikami

Partycypowanie w kosztach natowskich programow rozpozania przestrzeni
powietrznej i naziemnej (ze stacjonowaniem rotacyjnym maszyn zalogowych i
bezzalogowych w naszych bazach). To samo odnosnie korzystania ze
strategicznego lotnictwa transportowego oraz natowskich tankowcow.

BSL-e
System taktyczno-operacyjny (dwa dywizjony)
Wspolpraca z Republika Federalna celem wspolnego wykorzystania
strategiczno-operacyjnych systemow GlobalHawk.
Rozbudowa rozpoznania wojsk o stosunkowo proste i tanie systemy bezzalogowe
bliskiego zasiegu w oparciu o dokonania rodzimego przemyslu zbrojeniowego.
Wprowadzenie pod koniec nastepnej dekady, po wycofaniu migow eskadry
bojowych maszyn bezzalogowych z przymiarkami ograniczonego ilosciowo zakupu
maszyn zalogowych klasy F-35

i Marwoj
2 OHP zmodernizowane (elektronika, systemy uzbrojenia nie zmienione)
2 korwety (Kaszub - jednostka szkolna, nowa 621)
3 okrety rakietowe proj 660
1 okret duzy wsparcia / transportowy holendersko-hiszpanskiego projektu (2-3
smiglowce, rampa na rufie, podstawowe wyposazenie w wojskowe systemy
inforamtyczne, symboliczne srodki samoobrony)
kilka nowych malych jednostek desantowych (barek) plus 5 ODS-ow
1 maly okret wspacia
5 czynnych op (4 Kobbeny plus duza modernizacja Orla - nowe torpedy,
wydzielone miejsce dla Formozy, strzelane spod wody pociski rakietowe
przeciw celom nawodnym i ladowym), brak widokow na szybkie przejscie na nowe
op (zakup po 2020 - stad duza mod Orla)
ok. 20 jednostek pomocniczych (hydro, szpital, male tankowce, ratownicze
etc)
ok.40 statkow powietrznych w tym polowa to rozne warianty M-28, wspolna
eskadra bazowania ladowego i okretowego POP na (demobil) SeaKingach i
Kamanach, mieszana smiglowcowa eskadra ratownicza (Anakondy, SeaKingi)
Wobec kosztu w pelni ukompletowanej maszyny morskiej, mimo wymogow
przyszlego przetargu rezygnacja z nowych morskich smiglowcow
wielozadaniowych; w zamian, w spadku, to, co zostanie zastapione przez duet
NH-90/EH-101 w krajach zachodnich.

Duze zmiany w wyposazeniu osobistym. Na poczatku nastepnej dekady przymiarki
do narodowego programu "wojownika przyszlosci". Spore nasycenie nowoczesnym
sprzetem lacznosci i dowodzenia - poczatek prawdziwej sieciocentrycznosci w
wojsku (jeden system integrujacy w silach zbrojnych, odpowiednie
ucyfrowienie od szczebla druzyny w oddzialach pierwszolinowych i plutonu w
pozostalych). Pelne wdrozenie nowoczesnego systemu zaopatrywania armii w
niezbedne dla jej funkcjonowania rzeczy (logistyka w pelni dostosowana do
wymogow zwiekszonej mobilnosci). Wykorzystanie na masowa skale szkolenia
symulacyjnego. Dalsza redukcja stanu osobowego sil zbrojnych (90-100tys).
Przygotowanie programu rozbudowy sil obrony terytorialnej (nie wliczanych
osobowo, oprocz kadry zawodowej, do wyzej wzmiankowanego stanu sil zbrojnych
po redukcji) z jednoczesnym skierowaniem uwolnionych z redukcji srodkow na
doposazenie tych wojsk (pelniacych takze wielorakie zadania wspomagajace
wladze cywilne - wykorzystanie OT w zintegrowanym systemie ratownictwa i
przeciwdzialania kleskom zywiolowym).

Wydzielony komponent sil specjalnych, z wlasnym budzetem, stuktura
dowodzenia - niejako czwarty rodzaj sil zbrojnych. Rozbudowa, glownie
sprzetowo-materialowa: stworzenie specjalnej jednostki
poszukiwawczo-ratowniczej wyposazonej we wlasny sprzet latajacy i plywajacy.

Wojska kosmiczne :)
Wspolny projekt wojskowego satelity komunikacyjnego i rozpoznawczego w
ramach wspolpracy niemiecko-nordyckiej.

Podsumowujac - rozbudowa wojsk o charakterze ekspedycyjnym (spore zakupy
roznego rodzaju sprzetu transportowego, aeromobilnego, takze opancerzonego).
Oparcie obrony kraju o niewielkie liczebnie ale odpowiednio nasycone w miare
nowoczenym sprzetem wojska operacyjne (spore wydatki na sprzet / szkolenie,
redukcja po stronie administracji, utrzymania garnizonow i kosztow
osobowych) oraz OT. Wzrost znaczenia wojsk OT, takze jako waznego i
pomocnego narzedzia w rekach wladz do wykorzystania w czasie pokoju.
Specjalizacja w ramach zobowiazan sojuszniczych, glownie dotyczaca wojsk
ladowych -ekspedycyjnych (wklad osobowy - stosunkowo liczne oddzialy lekkiej
piechoty). Dzieki poczynionym staraniom wysoka interoperacyjnosc WP,
dzialanie w sojuszniczej sieci wymiany / obiegu informacji.
Wady - slabosc armii w dzialaniach pelnoskalowych, ograniczony potencjal
odstraszania na odleglosc, zadania strat na zapleczu (deficyt drogich i
skomplikowanych systemow - broni dalekiego zasiegu, amunicji inteligentnej),
slabe mozliwosci transportowe i wsparcia dzialan (praktyczny brak
samodzielnego dzialania, przy braku mozliwosci wykorzystania sojuszniczej
pomocy), szczuplosc sil lotniczych, przejecie w niektorych dziedzinach
przestarzalego sprzetu, nie spelniajacego wymagan biezacego pola walki.
Najdrozsze systemy uzbrojenia, kupowane badz darowane bez polskiego wkladu
mysli / przemyslu - odwrotna (na plus) tendencja w budowaniu
sieciocentrycznosci w WP (wlasne systemy, licencje, wlasne modyfikacje etc).

Model zawodowstwa w wojskach operacyjnych i ekspedycyjnych lub
dlugoterminowej sluzby ochotniczej oraz zaciagu ochotniczego
(krotkoterminowego) i ograniczonego poboru (ukierunkowanego na wybranych,
wartosciowych z pkt widzenia armii grupach) w jednostkach OT oraz wojskach
drugoliniowych o niskim poziomie skadrowania (gdzie rezerwa mogla by w
stopniu podstawowym nauczyc sie obslugi sprzetu rzadko albo wogole nie
spotykanego w oddzialach OT).

ein

PAweł - 5 Kwi 2006, 10:34

| Jakie cele naszej polityki zagranicznej uzasadniały wysłanie naszych
| żołnierzy do Iraku??

Ale ja ta konkretnie akcje uwazam za blad !


Tośmy zgodni:-)

Zalozenie ze potrzebujemy wojska ekspedycyjnego do celow pomocy
w uprawianiu polityki BYNAJMNIEJ nie oznacza automatycznie ze
potrzebujemy pomagac Ameryce w Iraku.


Zgoda, bynajmniej ! A więc podaj mi Twoje realistyczne wyobrazenie  takiej
akcji na innym kontynecie  tego opisywanego przez Ciebie komponentu
globalnego (!!!) ( tu cytuję Twoje wymagania: "Komponent powinien sie
skladac z marynarki o zasiegu
globalnym, lotnictwa przystosowanego do przerzutu
w okreslony teatr dzialan, wojsk ladowych/desantowych,
przeznaczonych do prowadzenia dzialan typu konflikt
malej/sredniej intensywnosci - w dowolnym punkcie na globusie,
ze wsparciem wlasnego lotnictwa i marynarki."), ktora to akcja przyniosłaby
korzysci usprawiedliwiajace ogromny koszt i wysiłek, jaki musielibysmy
ponieść na stworzenie i utrzymanie tych sił.

Pozdr
P

PAweł - 5 Kwi 2006, 10:50



(...)
.

Wady - slabosc armii w dzialaniach pelnoskalowych, ograniczony potencjal
odstraszania na odleglosc, zadania strat na zapleczu (deficyt drogich i
skomplikowanych systemow - broni dalekiego zasiegu, amunicji
inteligentnej),
slabe mozliwosci transportowe i wsparcia dzialan (praktyczny brak
samodzielnego dzialania, przy braku mozliwosci wykorzystania sojuszniczej
pomocy),


Sam w gruncie rzeczy podałes recenzję swojej koncepcji, a co gorsza obecnych
tendencji rzeczywistej polityki obronnej.
A przeciez te słabe punkty dotykają  w istocie obszaru najwazniejszych,
podstawowych zadań WP,- obrony niezawisłości Polski i jej  integralnosci
terytorialnej!

mic...@alpha.net.pl - 5 Kwi 2006, 11:13

Jestem zdania , że zdolność posiadanie komponentu wojskowego do działań
interwencyjnych (skrótowo) ma marginalne znaczenie, jesli chodzi o pozycję w
UE.


No, nie zgadzam sie.

Dowód: np. Niemcy w zasadzie takiego wyspecjalizowanego komponentu nie mają,
przynajmniej w porównaniu z Francją, czy Wlk. Brytanią. jednakże ich pozycja
w UE, w porównaniu z tymi krajami jest, jesli nie dominujaca, to co najmniej
równorzędna.


Ale wlasnie sie to zmienia - popatrz, biora sie za wysylanie misji
do Konga i widza ze maja z tym problem.

Wlasnie na to wyglada ze ustala sie w Europie idea zeby miec te siely, i to
co opisujesz, a wiec stan _biezacy_ w ktorym istotnie nie wszyscy ja maja,
ma sie nijak do tematu watku, a wiec planow _na przyszlosc_.
:-)

Oraz zużyte niepotrzebnie środki (b. duze) na wyposażenie sprzętu i kadr  w
zdolności, które potrzebne sa np. działaniach pacyfikacyjnych w tropiku, a w
działaniach podstawowych, tj. odpieranie agresji w domu, zupełnie
nieprzydatne, a w każdym razie zbyteczne.


To jest tak:
Utrzymywanie potencjalu sluzacego do bezposredniej obrony terytorium na
wysokim poziomie, a wiec pompowanie pieniedzy w szkolenie i ciagle
aktualizowanie sprzetu licznej armii przygotowanej do obrony wlasnego
terytorium przed najazdem sasiada, TEZ moze sie okazac wyrzucaniem
pieniedzy w bloto. Jest wiele przykladow bledow w polityce obronnej,
wyrzucania ogronmych pieniedzy na sprzet i szkolenie
wojsk ktore nie przydaly sie w wojnie ktore nadeszla, przyklady to
Linia Maginota czy Linia Stalina.

Ile tam wpompowano srodkow!

Podobnie pompowanie srodkow w obronne przygotowanie wlasnego terytorium
moze sie okazac psu na bude, jesli zostaniemy zaatakowani lub zagrozeni
atakiem w sposob ktory OMINIE nasze przygotowania. Jednym z przykladow
jest pozyskanie broni rakietowej sredniego zasiegu (w kategoriach strategicznych)
przez kraje arabskie, ktorym wlasnie na odcisk nadepnelismy.

Inny problem polega na tym, ze JESLI (podkreslam - jesli) Unia Europejska bedzie
sie w dalszym ciagu scisle jednoczyc, to w krotkim czasie stanie sie mocarstwem
ktore na rowni z USA czy Chinami miec bedzie interesy globalne. I w zwiazku
mozliwe sie stanie, ze pucz wojskowy w Zazulandzie Gornym bedzie mial
wymierne negatywne skutki dla gospodarki Polski.
Rowniez i w takiej sytuacji inwestowanie w przygotowania obronne do wojny na wlasnym
terytorium - w niczym nam nie pomoga, bo zagrozenie dla Polski OMINIE nasza obrone.
( A propos Niemiecko-Polskiej wyprawy do Kongo - tam to z kolei ZTCW silnie
inwestuje konsorcjum Polska Miedz, i stabilizacja Konga nas interesuje wlasciwie.
Wiedziales o tym?)

Podobnie - bezpieczenstwo energetyczne. Polska nie ma innej drogi jak tylko odciac
pepowine rurociagow laczacych nas z Maruszka Rassija, w zwiazku z czym bedziemy
zmuszeni w ramach dywersyfikacji sprowadzac rope z odleglych zakatkow globusa.
Jak najbardziej moze sie okazac ze stabilizacja sytuacji w Gruzji lub Tunezji
bedzie miala istotne znaczenie dla Polski. I znow - jest to zagrozenie ktore OMIJA
nasza Linie Maginota nastawiona na wojne o wlasne terytorium na przedpolach
Warszawy.

Armia ma bronic bezpieczenstwa i interesow Polski w szerokim rozumieniu
tego terminu, a nie tylko bronic samych granic i miast.
Ot, tyle.

A jesli chodzi Ci o konkretne, a nie przewidywane tylko przyklady sytuacji w
ktorych Polska MIALA interesy w dalekich zakatkach globusa i nie potrafila
ich obronic, i co wiecej - nikt nam nie dopomogl, to polecam zainteresowac
sie historia najnowsza w zakresie praw polskich rybakow do lowisk
dalekomorskich.
Nasze kutry zostaly doslownie sila wyrzucone z lowisk, zbrojnie i bezprawnie,
przy uzyciu noramalnej w swiecie _marynarki wojennej_ .

BYC MOZE, gdybysmy wtedy byli krajem ktory aktywnie tu i tam wspiera
swoimi silami polityke innych krajow, to ktos by nam wtedy pomogl.
Przynajmniej mielibysmy sie jak domagac, mielibysmy srodek nacisku
typu /my wam pomagamy, mozemy przestac/.
Nie pomogl nam wtedy nikt.

Michal

Saiko Kila - 5 Kwi 2006, 11:58


| Też jestem ciekaw, jakie porozumienie zakazuje takich transakcji
Pogooglac.
Haslo kluczowe to MTCR.
Ustanowiony w 1987r. Reizm Kontrolny Technologii Rakietowych
(MTCR) jest pozrozumieniem 32 pastw, którego celem
jest ograniczenie rozprzestrzeniania rakiet oraz technologii
rakietowych.
Rakiet o zasiegu powyzej 300 km nie sprzedaje sie ot tak.
Z tego powodu np Rosja oferuje eksportowe wersje rakiety Jachont
o zasiegu przykreconym do 300 km, bo daje sie je sprzedawac
bez specjalnych ograniczen, a na normalnego Jachonta juz
trzeba sobie wyrabiac... /pozwolenie na bron/.
;-)


Dzięki, poczytałem sobie o tym (chyba autorom płacili od słowa ;)) i
wygląda, że jest to niezbyt restrykcyjne porozumienie. A ściślej - da
sie uzyskać zgodę np. przehandlowując ją za coś. Dlatego nie sądzę, żeby
zupełnie niemożliwe było uzyskanie takiej zgody przez Polskę i że
zależałoby to najbardziej od determinacji. Ale nie o Polskę mi chodziło,
czytałem jakiś czas temu o Tomahawkach właśnie kupowanych przez
Holendrów, i holenderskich sporach. Uderzyło mnie wtedy, że w tych
sporach nie ma nic o ewentualnych sprzeciwach zewnętrznych, tylko czysto
wewnętrzne kłótnie polityczne, typu "po co nam broń ofensywna" itp.

PAweł - 5 Kwi 2006, 12:10

| Jestem zdania , że zdolność posiadanie komponentu wojskowego do działań
| interwencyjnych (skrótowo) ma marginalne znaczenie, jesli chodzi o
pozycję w
| UE.

No, nie zgadzam sie.

| Dowód: np. Niemcy w zasadzie takiego wyspecjalizowanego komponentu nie
mają,
| przynajmniej w porównaniu z Francją, czy Wlk. Brytanią. jednakże ich
pozycja
| w UE, w porównaniu z tymi krajami jest, jesli nie dominujaca, to co
najmniej
| równorzędna.

Ale wlasnie sie to zmienia - popatrz, biora sie za wysylanie misji
do Konga i widza ze maja z tym problem.


Ale nie ze wzgledów, hm, ideologicznych (ze to niby wpływa na pozycje itp),
ale właśnie dlatego, ze jest im to potrzebne do konkretnych celów zwiazanych
z konkretnymi, wymiernymi korzysciami. I to mimo, ze Niemcy sa jednak
mocarstwem (w Europie przynajmniej).

Wlasnie na to wyglada ze ustala sie w Europie idea zeby miec te siely, i
to
co opisujesz, a wiec stan _biezacy_ w ktorym istotnie nie wszyscy ja maja,
ma sie nijak do tematu watku, a wiec planow _na przyszlosc_.
:-)

| Oraz zużyte niepotrzebnie środki (b. duze) na wyposażenie sprzętu i kadr
w
| zdolności, które potrzebne sa np. działaniach pacyfikacyjnych w tropiku,
a w
| działaniach podstawowych, tj. odpieranie agresji w domu, zupełnie
| nieprzydatne, a w każdym razie zbyteczne.

To jest tak:
Utrzymywanie potencjalu sluzacego do bezposredniej obrony terytorium na
wysokim poziomie, a wiec pompowanie pieniedzy w szkolenie i ciagle
aktualizowanie sprzetu licznej armii przygotowanej do obrony wlasnego
terytorium przed najazdem sasiada, TEZ moze sie okazac wyrzucaniem
pieniedzy w bloto.


(...długi wykład:-)

Michał, nie obraź się, ale zacząłes pisac truizmy;- oczywiście zawsze mozna
popełnic błąd, zmarnowac środki itp. W koncu mało jest proroków na tym
świecie i nigdy nie ma pewności, że trafnie przewidujemy rozwój wypadków w
przyszłości. Nie zwalnia to jednak z obowiązku przeprowadzania analizy i
podejmowania decyzji opartych na realistycznej projekcji przyszłości .
Zatem na takiej właśnie podstawie twierdzę, ze w naszej sytuacji
gospodarczej (słabe państwo, ograniczone środki), jak i geopolitycznej
nakłady na siły służących bezposredniej obronie kraju winien byc o 2 rzedy
wielkości większe od środków na siły kolonialno-tropikalne.
Oczywiście, może teoretycznie zdarzyc się, że np Madagaskar zrzeknie sie
suwerenności na nasza rzecz, ale jednak uważam to za mniej prawdopodobne niz
np. rosnące napiecia na styku polsko-ukraińskim...

(...)

Inny problem polega na tym, ze JESLI (podkreslam - jesli) Unia Europejska
bedzie
sie w dalszym ciagu scisle jednoczyc, to w krotkim czasie stanie sie
mocarstwem
ktore na rowni z USA czy Chinami miec bedzie interesy globalne. I w
zwiazku
mozliwe sie stanie, ze pucz wojskowy w Zazulandzie Gornym bedzie mial
wymierne negatywne skutki dla gospodarki Polski.


(...)

Wszystko to byc może (jak i ta historia z Madagaskarem). Ale póki co nic z
tego nie ma miejsca, co wiecej wcale nie jest pewne, ze się coś z tego
zdarzy. natomiast obrona kraju aktualna jest zawsze...

(..)

terytorium - w niczym nam nie pomoga, bo zagrozenie dla Polski OMINIE
nasza obrone.
( A propos Niemiecko-Polskiej wyprawy do Kongo - tam to z kolei ZTCW
silnie
inwestuje konsorcjum Polska Miedz, i stabilizacja Konga nas interesuje
wlasciwie.
Wiedziales o tym?)


Silnie, jak silnie,-jak dotąd ok 50 mln a i to większość chyba zniknęła w
kieszeniach dziwnych pośredników i to wcale nie kongijskich (choc może z
ciepłyi krajami coś wspólnego mającymi;-))
Cóż, korpus ekspedycyjny do walki z przekrętami?:-)

Podobnie - bezpieczenstwo energetyczne. Polska nie ma innej drogi jak
tylko odciac
pepowine rurociagow laczacych nas z Maruszka Rassija, w zwiazku z czym
bedziemy
zmuszeni w ramach dywersyfikacji sprowadzac rope z odleglych zakatkow
globusa.
Jak najbardziej moze sie okazac ze stabilizacja sytuacji w Gruzji lub
Tunezji
bedzie miala istotne znaczenie dla Polski.


Uczciwie pisząc (pomijajac juz fakt, ze zagrożenia czyhać moga przede
wszystkim na bliższych nam liniach tranzytowych) to nie widze ŻADNYCH
mozliwości na  przeprowadzenie przez nasze siły skutecznej zbrojnej akcji
obronnej ropociągu w tej wspominanej Tunezji (czy raczej Libii). A podczepic
sie mozna zawsze ze statkiem szpitalnym , dobrym słowem i kompania
wartownicza:-)

 (...)

A jesli chodzi Ci o konkretne, a nie przewidywane tylko przyklady sytuacji
w
ktorych Polska MIALA interesy w dalekich zakatkach globusa i nie potrafila
ich obronic, i co wiecej - nikt nam nie dopomogl, to polecam zainteresowac
sie historia najnowsza w zakresie praw polskich rybakow do lowisk
dalekomorskich.
Nasze kutry zostaly doslownie sila wyrzucone z lowisk, zbrojnie i
bezprawnie,
przy uzyciu noramalnej w swiecie _marynarki wojennej_

BYC MOZE, gdybysmy wtedy byli krajem ktory aktywnie tu i tam wspiera
swoimi silami polityke innych krajow, to ktos by nam wtedy pomogl.
Przynajmniej mielibysmy sie jak domagac, mielibysmy srodek nacisku
typu /my wam pomagamy, mozemy przestac/.
Nie pomogl nam wtedy nikt.


Wyrzuciła nas np. rosyjska flota pacyfiku z łowisk dalekowschodnich (m.
Ochockie). Czy Ty naprawdę sądzisz, ze tylko z tego powodu, ze , jak w
Iraku, wysłaliśmy gdzies nawet ponad tysiąc zołnierzy, to ktoś z tego powodu
będzie ryzykować konflikt???
A jeśli chodzi o słabszego przeciwnika to i tak sami byśmy niewiele
zdziałali (bądźmy realistami) a jesliby nawet ktos potężniejszy chciałby sie
angazować, to tylko z powodu WŁASNYCH interesów.
Uświadom sobie, ze jestesmy słabym panstwem,z bałaganem w domu i trzeba
działać racjonalnie, a nie porywac sie z motyka na słońce, z perspektywa
profitu w postaci poklepania po plecach..

mic...@alpha.net.pl - 5 Kwi 2006, 12:11

Ja tylko do jednego aspektu:

odwrotna (na plus) tendencja w budowaniu
sieciocentrycznosci w WP (wlasne systemy, licencje, wlasne modyfikacje etc).


Nie da sie tak latwo. To tylko laikowi sie pisze programy /na pojutrze/.

To znaczy inaczej - musielibysmy zrobic tak:

0) Najpierw zakupic sprzet i soft sluzacy do zsieciowania jednego oddzialu,
np ciezkiej brygady, od szczebli taktycznych do logistyki
1) Wdrazac go, dostosowujac do naszej specyfiki (kilka lat).
2) W ramach umowy kupna software'u zaznaczyc ze potrzebujemy pelnej
dokumentacji dotyczacej interfejsu, tj tej czesci sluzacej do wymiany danych
naszej brygady ze swiatem zewnetrznym, a wiec z silami z ktorymi
brygada wspoldziala. Interfejsy /w gore/ tj do sztabu dywizyjnego, interfejsy
/na boki/ to jest wspoldzialanie miedzy soba oddzialow i pododdzialow,
brygady, wspoldzialanie z druga brygada, interfejsy /do wsparcia/ tj do
wspoldzialnia z lotnictwem, rozpoznaniem, flota, silami specjalnymi,
artyleria polowa i systemami plot, interfejsy /do logistyki/ wreszcie.
3) Na podstawie doswiadczen zebranych w wyniku szkolenia i uzywania
w warunkach bojowych/poligonowych (pare lat uzywania jest potrzebne)
zakupionego systemu, nalezy stworzyc zespol mieszany, skladajacy sie z
doswiadczonych na tych systemach wojskowych i inzynierow, przeznaczony
do stworzenia specyfikacji wymagan dla naszego systemu krajowego,
ktory pod wzgledem funkcjonalnym bylby kopia systemu zakupionego
(rok, dwa roboty, na sama specyfikacje, jak nie wiecej)
4) Na podstawie dokumentacji uzyskanej w punkcie (2) i (3) moglibysmy
rozpoczac implementacje systemu, (rok, dwa, trzy?)
5) Wdrazanie systemu w innej brygadzie, wraz z pelnym testowaniem
wspoldzialania miedzy obiema brygadami i systemami w otoczeniu
(systemy wymienione w pkt 2), i przepisywaniem polowy kodu ktory okaze
sie bledny/zbedny. (Kilka lat)

Przy czym czesc tych czynnosci bedzie sie robic rownoczesnie, oczywiscie.

W rezultacie jednak na wyjsciu z tego procesu otrzymamy system ktory
juz na dzien dobry bedzie o kilkanascie lat przestarzaly.
A w komputerach to cala epoka.
Ale nie ma innej drogi, jesli chcemy to robic sami.
Uwazam ze to co opisuje jest i tak bardzo optymistycznym planem.
:-)

Michal Kukula

mic...@alpha.net.pl - 5 Kwi 2006, 12:26

Dzięki, poczytałem sobie o tym (chyba autorom płacili od słowa ;)) i
wygląda, że jest to niezbyt restrykcyjne porozumienie. A ściślej - da
sie uzyskać zgodę np. przehandlowując ją za coś.


No dokladnie!
I to jest wlasnie miedzy innymi jeden z argumentow za stworzeniem
kontyngentow i za aktywna polityka zagraniczna.
Musimy miec w reku jakies argumenty dotyczace handlu, w
rozumieniu dyplomatow. Objetnica poparcia lub brak poparcia
zbrojnego w Gornym Tiutiurlistanie jest wlasnie argumentem do handlu,
i nie tylko zgody na rakiety to dotyczy.

Uderzyło mnie wtedy, że w tych
sporach nie ma nic o ewentualnych sprzeciwach zewnętrznych, tylko czysto
wewnętrzne kłótnie polityczne, typu "po co nam broń ofensywna" itp.


Ja tego nie sledzilem, ale mysle ze kraj NAJPIERW zalatwil papiery, a
potem dopiero byla ta dyskusja. :-)

Michal

Antey - 5 Kwi 2006, 12:51

Rosyjskiej lub Niemcom druzgoczący cios na ich terytorium, niedopuszczającym
w ten sposób do zaatakowania naszego terytorium (gdy oni taki zamiar
powezmą) i wygrywamy w ten sposób wojne prewencyjną:-)))


W tym przypadku ciekawe wyliczenia podał Michał Kukuła
- a z tego wynika, że moglibysmy wyłączyć np. WSZYSTKIE
niemieckie elektrownie atomowe. Bez takiej ilości prądu,
to jak sądzę całe Niemcy poważnie odczułyby koszty wojny.
To z grubsza 1/3 całej produkcji energii elektrycznej.
Dwa tygodnie racjonowania energii (produkowanej z nadmiarem
przecież) to miliardowe straty w przemyśle i wk...e cywilów.

Daleko bardziej bolesne, niż strata np. Mardera czy BWP-3 na fugasie...
...szczególnie, że wtedy (w moim wariancie) kosztem i tak niezdatnych
do czegokolwiek czołgów (T-72 - większości naszego arsenalu) również
i na fugasy starczyłoby pieniędzy... tudzież, na wyszkolenie
komandosów którzy by np. przetrzebili władze państwa agresora
i zrobiły kuku np. w banku centralnym tego państwa...

Pozdrawiam, Antey


Strona 1 z 21, 2